time stamp za wczoraj i przedwczoraj.
mam nadzieje ze jak juz napisze i dodam te notke to przynajmniej nie bede o tym myslec. koty za ploty, karaluchy pod poduchy.
na brzegu rzeki, rozciagnięty w trawie,
jak dawno, dawno, puszczam lodki z kory.
(cm)
there are 10 types of people: those who understand binary and those who don't.
wyglada na to ze wygralam dzis bitwe o swoja przyszlosc!
mam w domu kursy rosyjskiego (cwiczeniowka + cd) dla poziomow a1-c1. pierwszy kupilam sobie jako prezent urodzinowy, kolejne dwa od dzis mam dzieki Cioci.
ciesze sie i ekscytuje jak dziecko w dzien dziecka!
grafomania, grafomania, wszedzie grafomania.
tell me what the rain knows
o are these the Tears of Ages
that wash away the Wolf's Way
and leave not a trace of the day?
tell me what the rain knows
o is this the flood of fortune
that pours itself upon me?
o see how I drown in this sea
hark, hear the howl that eats the moon alive
your fur is on fire
the smoke turns the whole sky raven black
and the world upon your back will crack
where will you go
now you've no home?
let the rain wash away your last days
(ms)
mam sie dobrze, uzupelniam mieszkanie, opiekuje sie mona, chodze z michalem, wychodze czasem ze znajomymi, pisze maile z olga i wciaz sporo listow, lubie studia i mysle nad wakacjami.
rozjezdza mi sie to pisanie. to dlatego, ze dostalam od michala pamietnik i intensywnie go wykorzystuje. poza tym nie mam po co przepisywac wszystkiego na bloga - jak ktos chce wiedziec co u mnie to wie :)
beneath the waves we were invincible
in a world without frontiers
beneath the waves we were inseparable
in a world without walls
faces of cerulean oceans
mirroring stars and sable skies
but a memory...
(01011001)
co tu duzo pisac jak wszystko idzie dobrze. nie wiem na ile lubicie swieta, ja lubie bardzo i ciesze sie ze za dwa dni wigilia. spedzcie swieta tak, zebyscie byli zadowoleni. w tym roku wigilia bedzie u rodzicow, po raz pierwszy, ciekawe jak wypadnie. nie moge sie doczekac uszek z grzybami, zupy babci, kapusty z grochem, karpia w galarecie i innych dobrych rzeczy.
czesto sie widze z michalem. to dobrze, bardzo dobrze, lubie sie do niego przytulac. czuje ze jest osoba przy ktorej nie musze sie bac o przyszlosc. dobrze mnie rozumie i jest dzielny. no i mnie zachwyca :) poza tym jest przystojny i madrzejszy ode mnie. kiedys go zjem :)
i was born in puerto rico
z albumu songs from the capeman paula simona
za mna jest wiele dobrych uczuc. przede mna - wiecej lepszych.
z michalem :)
w sumie to nie czuje potrzeby pisania jaka jestem szczesliwa, po prostu jestem i juz.
szaleje za michalem, dzis szczegolnie.
!
jeszcze przed chwila mialam tu do napisania mnostwo wnioskow, ale pomyslalam ze nie, po co, moglabym kogos niepotrzebnie urazic. trzeba pisac ostroznie, teraz to juz wiem, bo zawsze znajdzie sie ktos kto zapamieta.
(zabawne, ze jak nie wiadomo o co chodzi to ludzie sie czesto poczuwaja, czesto mysla ze to o nich, czesto niepotrzebnie. wiec mowie: niepotrzebnie) (sama tak czesto miewam).
o czym mozna myslec przez osiem godzin stania w jednym miejscu? najczesciej o tym ze zegarek sie zepsul. mozna tez myslec o ludziach i pracy, ale po jakims czasie sie to nudzi.
mialam ostatnio ze dwa przeblyski, (tak dla mojej wiadomosci).nic wielkiego, nic nowego.
ukladam puzzle, marze o nowych, szukam klubu brydzowego i prezentow na swieta, zaraz ide na hiszpanski i na poczte wyslac listy.
przez ta prace nie ma weekendu :(
za oknem mamy bardzo, bardzo duzo sniegu. mieszkam na parterze, to wiem dokladnie.
wczoraj bylam u michala, chora, a michal sie mna opiekowal i mowil ze nie jest zly. nie wiem czy mu wierzyc czy nie, bo miny czasem robil niesamowite. tak czy inaczej bardzo zalowalam ze musze wracac do domu i nie moge sie doczekac jakichstam-nadchodzacych-kiedys-czasow.
pisanie duzo maili (oldzi - :*) i listow (sarath, iza, sarita, maria, megan) wychodzi mi na dobre. bisanie bloga - niekoniecznie.
nie wiem czy wiecie, ale na dobre skonczyl sie sezon f1, teraz mamy jakies cztery miesiace przerwy, a w marcu startujemy z melbourne (chyba? moze nic sie nie zmieni). z ta australia to jest tak, ze wyscig jest o 4 rano i malo kto ma sile zeby go ogladac. ja bym miala, gdybym nie musiala isc do babci zeby miec polsat :)
no dobrze, pofatygowalam sie i znalazlam:
2008 FIA Formula One World Championship Race Calendar. jak widac, mamy
ponad cztery miesiace czekania, bu.
chcialabym, zeby wiedza z hiszpanskiego na mnie splynela sama z siebie. wiedza z innych dziedzin tez by mogla :)
michal mi mowi, ze za duzo sie martwie. moze to i prawda, martwie sie o rozne rzeczy, o niektore nawet bardzo (np. ze mi mona ucieknie i nie wroci). ale jak michal jest przy mnie to sie martwie troche mniej :)
do you know shinigami only eat apples?
http://www.joemonster.org/filmy/5295/C-jak-ciasteczko
stardust - mrr, az chce sie byc gwiazdka z nieba!
pisalam juz, ze jestem bardzo zadowolona ze swoich przedmiotow i studiow? same ciekawe rzeczy, czy sobie z nimi poradze to zobaczymy, pewnie tak :) zawsze od rachunkowosci mam mame, od programowania tate i madrych kolegow (bo ja mam samych madrych kolegow), z reszta sama sobie poradze.
jutro kolejny wyscig, tym razem o 8:00 rano w chinach. f1.com wdziecznie odlicza czas, jszcze troche ponad 11 godzin. formula1 warta jest wczesnego wstawania w weekendy, szczegolnie pod koniec (bo wyscigi na dalekim wschodzie sa na poczatku i koncu sezonu), kiedy to mistrzostwo swiata wisi w powietrzu.
mailuje z olga i strasznie sie ekscytuja kazdym mailem. odswiezam gmaila kilkanascie razy dziennie i serce mi bije szybciej za kazdym razem. szkoda, szkoda ze nie ma teleportow.
w srode sie szykuje spotkanie pg, ktore moze dojsc do skutku lub nie. lepiej, zeby doszlo :>
a w moim mp3 obecnie:
genesis - calling all stations
buena vista social club - chan chan
paul simon - born in puerto rico
air - all i need
celine dion - us
elton john - this song has no title
shawn colvin - sunny came home
richard ashcroft - break the night with colour
dream theater - hollow years
within temptation - all i need
wszystkie bardzo ladne :)
potrzebuje symfonii c++ (o mamo!), wzglednie innego fajnego podrecznika do szybkiej i w miare bezbolesnej nauki programowania, sztabu korepetytorow, windows visual studio i godzin czasu.
no tak, wyścig - był! w zaistniałych warunkach to dość spore osiągnięcie, naprawdę, takiej ilości wody, mgły i wilgoci dawno już na żadnym grand prix nie było. i podobało mi się takie urozmaicenie! kierowcy ferrari pokazali się z najlepszej strony - z końca stawki dostali się na punktowane (a Kimi nawet na podium) pozycje, zaliczając po drodze 3 pit stopy (+1 który to ich wysłał na szary koniec). no dobrze, był SC na torze, więc różnice pomiędzy kierowcami praktycznie żadne, ALE w takich warunkach powyprzedzać tyle bolidow - mistrzostwo. trochę brakowało mi lidera z pewną reką w stylu MSC - malo komu udawało się jechać bez tańczenia i "wycieczek na pobocze", a Schumacher był w deszczu niepokonany. chociaż Hamilton całkiem dobrze radził sobie z przodu. dwóch Finów na podium - zdarzyło się już kiedyś? nie pamiętam, ale wydaje mi się że za czasów Hakkinena żaden z jego rodaków nie towarzyszył mu przy wręczaniu trofeów. Kubica i Massa w ostatniej chwili przyprawili o dreszcze, z korzyścią dla Massy (niestety :)). Vettel i Webber mieli swoją szansę, którą stracili, oby mieli następną podobną. a Coulthard na 4. pozycji - hoho! gdzie te czasy gdy czwarte miejsce było słabe dla Davida.
podsumowując - warto było wstać o 5:30 :)
naprawde sie ciesze ze juz sie studia zaczynaja, oby stylko nasza grupa sie utrzymala. przedmioty mi sie podobaja, no i - co najwazniejsze - bede widywac pana boskiego praktycznie codziennie. jak mam go obok to nawet wyklady sa fantastyczne.
kiwi od wczoraj spi u rodzicow i jakos tak pusto w mieszkaniu. coz - bede je odwiedzac.
olga poleciala daleko, ale nic sie nie martwimy, ona po prostu podbija swiat. slusznie zreszta!
drugi rok studiow bedzie tym najlepszym z dotychczasowych lat nauki. prawda, prawda? mam wszystko czego mi trzeba.
jedyny w swoim rodzaju portret mojej lilavati z dragonfable. dorobilam sie klasy pirata i mam fantastyczne uszy, ktore choc troche przypominaja kiwi!
no to rodzice pojechali. teraz tylko tydzien i studia studia studia.
"(...)and the best battle of the race saw Heikki Kovalainen take the final point for Renault after holding off the BMW Sauber of a determined Robert Kubica by half a second."
(za www.f1.com)
i nie tylko, i nie tylko!
spedzam noc samotnie, bez siostry, z kiwi, a jutro spa (och!). mam nadzieje na spacery (kochanie?), bo znow sie ladnie zrobilo, zreszta mowilam ze znow slonce zaswieci. poza tym odliczamy dni do lata 2008, a swieta juz tuz tuz.
mamy pewnien szatanski plan w realizacji, pochlania mi to i glowe (no bo pomysly...) i troche czasu. szatanski plan bedzie odkryty dla publicznosci po zrealizowaniu, czyli w pazdzierniku, a na razie pozostaje mi trzymac za nas (grupe tworcza) kciuki. do pazdziernika nic nie powiem, zeby nie bylo.
poza tym chcialabym juz moj plan zajec i samezajecia tez troche.
rodzice wyjada do wloch juz za tydzien i w zwiazku z tym beda mieli duzo zdjec i przywioza mi zasoby papeterii. jakby ktos w polsce znalazl jakas papeterie, to prosze mnie poinformowac. bo wedlug moich obserwacji, to sie tego u nas nie produkuje tak samo jak sie nie produkuje dinksow do komorek.
mpns jest studentka drugiego roku, ŁAAAAAAAAAAAAAAAAA! :D
dodalam do linkow oliwie, poprawilam olge. najwyzszy czas na jakies porzadki.
czekam na edytke po wspanialym dniu z michalem (och!). znow zrobilam obiad, napisalam list i wyglaskalam moje kiwi.